poniedziałek, 24 grudnia 2012

Rozdział Drugi



Rozdział Drugi

25 luty 2012 r.


Perspektywa Zayna :

Skręciłem między kolejne już półki w sklepie w poszukiwaniu tymianku. Powoli zaczynałem wątpić w moje zdolności nawigacyjne,  bo pomimo tego,  że odwiedzam ten sklep przynajmniej dwa razy w tygodniu , za cholerę nie wiem gdzie można by było znaleźć dział z przyprawami. Ughh, chleb, kukurydza, makaron, warzywa, wędliny, banany, Niall, słodycze, chwila.. Niall ?!  Błyskawicznie znalazłem się za półką z różnorakimi czekoladami, wychylając się co jakiś czas żeby móc przyjrzeć się blondynowi. Stał trzymając koszyk w lewej dłoni, jednocześnie prawą mając założoną  za szyję. Ten prosty z pozoru obrazek działał na moje mięśnie sercowe dosyć intensywnie. Obserwując jego blond włosy delikatnie opadające na czoło i kaskady rzęs rzucających cień na szafirowe tęczówki machinalnie oparłem się całym ciałem o półkę czekolad. Kilka sekund później klęczałem, zbierając kolejne opakowania słodyczy, jednocześnie klnąc pod nosem na swoją głupotę .

- Pomogę Ci - odezwał się głos naprzeciwko mnie. Podniosłem swoje kakaowe tęczówki równocześnie napotykając spojrzenie, o którym marzyłem każdej nocy nie mogąc zasnąć. Cholera, z bliska były jeszcze bardziej niebieskie niż myślałem, powoli spuściłem wzrok na nieduże różowe usta, które teraz poruszały się wypowiadając kolejne słowa, których nie byłem w stanie usłyszeć przez swoje rozmarzenie. Chwila , poruszały ?

- Hm , Zayn , słyszysz mnie ? Możesz już wstać, wszystko podniosłem, naprawdę nie musisz przede mną klęczeć, zwykłe dziękuję by wystarczyło – powiedział rozbawiony, jednocześnie wyciągając prawą rękę abym wstał. Spuściłem głowę czując rozlewające się po policzkach ciepło , po czym uścisnąłem jego dłoń równocześnie się podciągając. Dotyk jego skóry podziałał na mnie elektryzująco , jedyną rzeczą, o której potrafiłem w tej chwili myśleć była jego nieduża, delikatna ręka idealnie dopasowana do mojej silnej i pewnej dłoni. Podniosłem oczy na wysokość jego nieziemskich tęczówek wypowiadając ciche ” umm , dzięki ” .

- Nie ma sprawy , następnym razem uważaj – odpowiedział jednocześnie puszczając mi oczko, odwracając się z zamiarem odejścia.

Cholera, Zayn, myśl, to twoja szansa.. Okej, teraz albo nigdy.

- Niall ? – zapytałem już pewnie – jeszcze raz dzięki za pomoc , może w ramach rewanżu poszlibyśmy na kawę? Oczywiście ja stawiam.
Irlandczyk uśmiechnął się jakby lekko zawstydzony , po czym wbił wzrok w moje brązowe tęczówki jakoby doszukując się żartu. Niepewność w jego oczach powodowała natłok moich myśli. Miałem ochotę rzucić się na niego , obejmując delikatne i kruche ciało jednocześnie wpijając się w jego brzoskwiniowe usta.

- Wydaję mi się , że to nie będzie konieczne – odpowiedział na pytanie – ale dzięki za propozycje , to miłe – uśmiechnął się szeroko na odchodne, równocześnie przyprawiając mnie o dreszcze rozchodzące się po całym moim ciele , od czubka głowy aż po koniuszki palców .
Stałem jeszcze kilkanaście sekund analizując swoją porażkę, po czym z lekka zdołowany przegraną, odszedłem od czekolad w poszukiwaniu tego cholernego tymianku.

***
Poważnie, odmówił Ci ? – zapytał rozbawiony brunet.

Właśnie w tej chwili zastanawiałem się czemu opowiedziałem o tym Li. Okej , rozumiem, blondyn po raz kolejny dał mi jasno do zrozumienia, że nie jest mną zainteresowany, ale do 
cholery, jestem tu od ponad godziny i ciągle słyszę to samo pytanie .

- Liam – powiedziałem już nieco zdenerwowany , jednocześnie rzucając w niego zielonym jaśkiem – to nie jest zabawne. Mógłbyś okazać chociaż trochę zrozumienia. Kompletnie nie rozumiem czemu on mnie odrzuca. Przecież jestem ideałem! Przystojny, miły, szarmancki, byłbym na każde jego skinięcie , co jest z nim nie tak ? – jęknąłem cicho, równocześnie zatapiając usta w ciepłej herbacie – uh , za gorąca – rzuciłem , odstawiając kubek z parującą cieczą na drewniany stolik znajdujący się zaraz obok łóżka – No więc ?

- Mówisz ideał ? a może wyidealizowujesz siebie samego ? Zi , nie pomyślałeś , że po prostu mu się nie podobasz? Może nie jesteś w jego typie, albo znalazł już kogoś kto skradł jego irlandzkie serce. Nie jesteś jedynym przystojniakiem w tej szkole. Na przykład taki Josh, kapitan drużyny futbolowej, wysoki, dobrze zbudowany, o kręconych blond włosach i zielonych oczach, zauważ, że leci na niego nie wiele mniej osób niż na ciebie.

- Jesteś do dupy Li – jęknąłem przeciągle , jednocześnie podnosząc się z mięciutkiego materaca, a następnie kierując się w stronę drzwi.

- Nie Zayn, jestem fantastycznym przyjacielem, który po prostu mówi to co widzi – stwierdził brunet – ohh i nie zapomnij zamknąć drzwi ! – doszedł mnie krzyk kiedy zakładałem buty.

Um , świetnie , wspaniały z ciebie kumpel – myślałem , zatrzaskując za sobą drewniane drzwiczki.
***
Powoli, bez pośpiechu, zbliżałem swoje wargi do jego brzoskwiniowych ust, dzieliły nas może dwa centymetry, czułem jego gorący oddech na swojej twarzy. Dosunąłem się jeszcze bardziej, delikatnie muskając te nieziemskie wargi, ostatni raz podniosłem wzrok na jego szafirowe tęczówki, które teraz zamglone wpatrywały się we mnie w oczekiwaniu, uśmiechnąłem się po czym przejechałem lekko wilgotnymi wargami po jego policzku zbliżając się do ust, chwila na, którą czekałem od ponad roku teraz ot tak miała się ziścić i kiedy byłem już tak blisko spełnienia mojego marzenia, moje rozmyślania przerwał dźwięk przychodzącego SMSa. Cholera , zabije , kimkolwiek jesteś , znajdę cię, poćwiartuję i zakopię. Szukając tej głupiej komórki tylko takie myśli przelatywały przez moją głowę.

- Zayn ! Zejdź na kolację ! – krzyczała mama

- Zaraz.

Omiotałem pokój wzrokiem w poszukiwaniu telefonu. Łóżko , szafa , grzejnik , biurko! Jest! Szybko odblokowałem klawiaturę myląc kod zabezpieczający dokładnie trzy razy. Cholera….. Zabiję..

Od : Li
Yo Zayn ! Twój zabójczo przystojny i szalenie inteligentny, najlepszy przyjaciel (czytaj. LIAM PAYNE! ) ma dla Ciebie wspaniałą wiadomość, która zdecydowanie odmieni Twoje życie na lepsze !

Wysunąłem niedużą klawiaturę, szybko odpisując na SMSa.

Do: Li
Lepiej żeby to było coś ważnego, bo jak nie to nie skończy się to dla Ciebie dobrze!

Wrzuciłem telefon do lewej kieszeni jeansów jednocześnie szybko zbiegając po drewnianych mahoniowych schodach do jadalni. Siadając na krześle poczułem wibracje oznajmiające nową wiadomość.

Od : Li
Dobra, dobra, spokojnie Tygrysie :* Zgadnij kto ma dwa bilety na koncert ulubionego zespołu TWOJEGO ukochanego blondaska, na którym ma się pojawić ? Tak, dobrze myślisz – Ja ! Podziękujesz mi później. 9 Marzec – to Twoja szansa , pojutrze w szkole  opowiem Ci o szczegółach.

Do : Li
Stary …. Kocham Cię .

Szybko schowałem telefon czując na sobie karcące spojrzenie mamy mówiące coś w stylu  „ Zayn , ile razy mam Ci powtarzać! Przy stole nie używa się telefonu ! ”
 Z miną niewiniątka błyskawicznie  zatopiłem widelec w talerzu spaghetti jednocześnie poświęcając dość dużo uwagi pewnemu słodkiemu Irlandczykowi.

Perspektywa Nialla :

Dzień zapowiadał się naprawdę wspaniale. Sobota , siódma rano i ja w wyciągniętym dresie z joystickiem w dłoniach. Bez reszty oddawałem się „ jeździe ” mijając coraz to nowe przeszkody w postaci beczek czy ogromnych gałęzi. Cholera – jęknąłem , nie wyrabiając się na jednych z 
ważnych i kulminacyjnych zakrętów.

PRZEGRAŁEŚ - głosił dość duży napis na środku ekranu. Nie wiele myśląc rzuciłem padem o podłogę po czym zgarnąłem czyste ubrania z zamiarem wzięcia orzeźwiającego prysznica.

- Nialler ? oh świetnie, widzę że nie śpisz, proszę, idź do sklepu, zaraz przyniosę ci     karteczkę – mama wparowała do mojego pokoju jednocześnie obrzucając go krytycznym spojrzeniem – a tak przy okazji, mógłbyś posprzątać – rzuciła z obrzydzeniem.

- Mhm , zaraz pójdę , daj mi chwilkę – odpowiedziałem znużony jednocześnie ignorując jej wypowiedź mówiącą o tym jaki to mój pokój jest brudny. Następnie skierowałem swoje ciężkie kroki w stronę łazienki.

Pierwsza kropla lodowatej wody spłynęła po moich dosyć ciepłych plecach, wzdrygnąłem się czując kaskady kropli spadających na całe moje ciało. Wziąłem do ręki opakowanie mojego ulubionego miętowego szamponu, następnie lekko naciskając, wycisnąłem na dłoń niewielką ilość niebieskiej mazi. Wcierając ją sobie we włosy, myślałem jakby to było gdyby to nie moje dłonie, ale Malika, delikatnie masowały moje skronie i cebulki włosów. Pacnąłem się w czoło. Jestem naprawdę głupi skoro wyobrażam sobie takie rzeczy jednocześnie go odrzucając – karciłem się w myślach. Obmyłem się błyskawicznie i wyskoczyłem spod prysznica , owijając ręcznik wokół bioder. Stojąc naprzeciwko umywalki, wpatrywałem się w swoje odbicie i jednocześnie myślałem co widzi we mnie TEN Zayn Malik, nie byłem specjalnie przystojny, ot co, farbowany blondyn z aparatem na zębach i wątłą budową ciała. W sumie jedyny pozytywny aspekt mojej urody to intensywnie niebieskie oczy, taaak, z nich byłem naprawdę dumny.

- Niall ! Długo jeszcze ?! – usłyszałem wołanie z za drzwi .
- Już, chwila – otrząsnąłem się ze swoich myśli, szybko nakładając pastę na szczoteczkę do zębów. Parę minut później wychodziłem z łazienki czysty, pachnący, uczesany i ubrany w niebieskie polo i kremowe, zwężane spodnie. Zbiegając na dół rzuciłem mamie przepraszające spojrzenie, zgarnąłem kartkę i pieniądze, poczym zakładając buty i kurtkę szybko wyszedłem z domu.

***
Już dokładnie trzydziestą trzecią minutę kręciłem się po tym cholernym supermarkecie w poszukiwaniu wszystkich składników znajdujących się na skromnej liście obdarowanej mi przez mamę. Mimowolnie zatrzymałem się naprzeciwko półki z różnorodnymi słodyczami, zastanawiając się jaką przyjemność mógłbym sobie sprawić. Machinalnie założyłem prawą rękę za szyję intensywnie myśląc nad wyborem dzisiejszej przekąski. Sięgając po kolorowe żelki Haribo , usłyszałem huk za moimi plecami. Odwracając się ujrzałem chłopaka pochylającego się nad dziesiątkami różnorakich czekolad. No ładnie – pomyślałem, poczym automatycznie schyliłem się z zamiarem pozbierania słodyczy.

- Pomogę Ci – rzuciłem. Nie zauważając reakcji ze strony owej niezdary, podniosłem wzrok, mimowolnie uśmiechając się kiedy rozpoznałem brązowe tęczówki Malika. Głupi to jednak ma szczęście – pomyślałem, jednocześnie szybko zbierając pozostałe czekolady. Wstałem, wyciągając dłoń w stronę skołowanego Zayna. Podniósł się, lekko zaciskając dłoń na mojej ręce.

- Umm , dzięki – wybełkotał zawstydzony. Cholera, kategorycznie muszę zapisać to w jakiejś książce, zeszycie, bo ja Niall Horan właśnie zawstydziłem TEGO Zayna Malika. Mhm,  zdecydowanie tak właśnie zrobię – postanowiłem w duchu. Rzuciłem jakiś tekst na odchodne, jednocześnie puszczając mu oczko. Szatan ze mnie, w tej chwili mulat wyglądał na totalnie zdezorientowanego, by po chwili przybrać zdecydowany wyraz twarzy mówiący coś w stylu „ Za chwilę będziesz mój ”

- Niall? Jeszcze raz dzięki za pomoc, może w ramach rewanżu poszlibyśmy na kawę? Oczywiście ja stawiam – powiedział z uśmiechem, który przyprawiał mnie o palpitację serca. Cholera, tak bardzo chciałem rzucić coś w stylu „ jasne, pójdę z  przyjemnością ” , niestety rozum zdecydowanie przejął inicjatywę wypierając obrazek naszych ścieśnionych ciał.

- Wydaję mi się , że to nie będzie konieczne – odpowiedziałem na pytanie – ale dzięki za propozycje , to miłe – rzuciłem  z uśmiechem na odchodne. Ostatnim co udało mi się zarejestrować był zawiedziony wyraz twarzy Malika. Cholera Niall, jesteś idiotą.

***
Dwadzieścia minut później zdejmowałem buty jednocześnie próbując wnieść dokładnie pięć toreb wypełnionych „ drobnymi zakupami ”. Odstawiając je na kuchenny blat, moją uwagę przykuła nieduża niebieska karteczka zapełniona starannym pismem.

Niall, wracam jutro wieczorem, uprzedzając Twoje pytanie, tak możesz zaprosić Louisa i Harrego, bądźcie grzeczni, odgrzej sobie obiad.
Kocham Cię , Mama

Nie rozpakowując zakupów, szybko rzuciłem się w stronę telefonu, który uprzednio rzuciłem na kanapę, targając zakupy do kuchni. Błyskawicznie odblokowałem klawiaturę, wybierając numer LouLou.

Jeden, drugi, trzeci sygnał.

- Boo ! Zawijaj po Harrego i wbijaj do mnie , chata wolna kocie – rzuciłem szybko, oczekując radosnego wybuchu ze strony przyjaciela. Trzy , dwa , jeden…
 - Poważnie ? Yeah, oczekuj mnie z tym przygłupem za dziesięć minut .

Trzask. Cholera , co tam się dzieje.

-Żadnym przygłupem! To, że jesteś rok starszy nie upoważnia cię do obrażania osób o stokroć inteligentniejszych! – usłyszałem zdenerwowany głos Harrego, na co uśmiechnąłem się mimowolnie
- Dobra chłopaki, spokój ! – rzuciłem – ruszcie swoje zacne tyłki i przybądźcie do mojej skromnej rezydencji za parę minut.

***
- Hazz ! Cholera, nie zdejmuj bokserek, wystarczy że i tak latasz bez spodni i koszulki- krzyknąłem, jednocześnie zakrywając oczy na widok dłoni Harrego zsuwających powoli satynowe odzienie.
 - Co ci zależy ? Jezu Niall, jesteś gejem, moje seksowne ciało – poruszył zabawnie brwiami – powinno cię przyprawiać co najmniej o trzy orgazmy dziennie. Zachichotałem po czym rzuciłem w niego pierwszą rzeczą, na która natrafiła moja lewa dłoń. Poduszka , wspaniale.
- Harry, idioto, ubierz się ! A co do twojego zabójczego ciała , przyjaźnimy się, nie patrzę na ciebie w TEN SPOSÓB – cholera, kłamałem, nie oszukujmy się, nagi Hazza potrafi być naprawdę podniecający, może nie tak jak Malik, ale dorównywał mu chociażby budową ciała i zdecydowanie oszałamiającymi oczami. Ehh, pomarzyć dobra rzecz.
- Curly, kochanie ! Wujek Lou ma dla ciebie wspaniałą niespodziankę – zawołał Boo z kuchni.
- Już biegnę kocie ! – odkrzyknął, po czym jak huragan wbiegł na korytarz prowadzący do kuchni, jednocześnie zwalając ukochane figurki kotów mojej mamy. Cholera, zabiję.

- Hazz ! Masz przerąbane !

 _________________________________________________________________________

I takim oto akcentem kończę drugi rozdział ^^ . Chciałabym podziękować autorkom innym blogów za szczere opinię na temat pierwszego rozdziału, mam nadzieję, że choć trochę widoczne są części opisowe, starałam się, ale czy wyszło oceńcie sami. Rozdział jest dłuższy od poprzedniego dokładnie o 1015 wyrazów więc wydaje mi się, że ma w miarę odpowiednią długość. Dziękuję za wszelkie wyświetlenia. Za wszelkie błędy z góry przepraszam !

No i oczywiście WESOŁYCH ŚWIĄT, pogody ducha, szczęścia, prezentów, miłej atmosfery i weny jeżeli również prowadzicie blogi <3


Mirabell

sobota, 22 grudnia 2012

Rozdział Pierwszy





Rozdział Pierwszy



21 luty 2012 r.

___________________________________________________________________


Perspektywa Zayna:


- Żartujesz sobie prawda ? Każdy, ale to każdy, bez względu na płeć czy orientację uległby mojemu urokowi osobistemu – prychnąłem niecierpliwie .

- Jesteś zbyt pewnie siebie – mruknął brunet .

- Liam daj spokój, obaj wiemy, że zawsze tak było, jest i będzie – przewróciłem oczami .Ten ciemnooki chłopak potrafił być naprawdę irytujący i pomimo naszej wieloletniej przyjaźni nadal był zdolny do wyprowadzenia mnie z równowagi mimo mojej na ogół spokojnej natury .

- Świetnie , w takim razie Niall Horan , farbowany blondyn z równoległej klasy , zadeklarowany gej i z tego co mi wiadomo , odporny na twoje wszelakie uroki – wykrzyknął triumfalnie .

- Niall ? - zapytałem niepewnie . Cholera , dobrze wiedział , że mam do niego słabość , wiedział również, że owy Irlandczyk kompletnie nie zawraca sobie mną głowy pomimo moich gorących nalegań i chęci zwrócenia na siebie jego uwagi - czemu akurat on ?

- Jeszcze pytasz ? Uganiałeś się za nim od pierwszej klasy do momentu kiedy delikatnie zwrócił Ci uwagę , że nie jest tobą zainteresowany . Może i inni myślą , że dałeś sobie spokój , ale Zayn na miłość boską , przyjaźnimy się, nie jestem idiotą i widzę twoje ukradkowe spojrzenia w jego stronę .

Wzdrygnąłem się na samą myśl o sytuacji sprzed roku . Ten z pozoru niewinny dzieciak rozbił mi wtedy serce na tysiące małych kawałeczków . Bolało , nie powiem , próbowałem zapomnieć , ale za każdym razem widząc jego lazurowe oczy i rozczochrane blond włosy , coś tam w środku mnie drgało niespokojnie . Nie wiem co dokładnie ciągnęło mnie do tego dzieciaka , po prostu moje zainteresowanie nim z dnia na dzień rosło w siłę potęgując we mnie uczucie totalnego rozbicia .

- Zayn , słuchasz mnie w ogóle ? – brązowooki brunet krzyknął niecierpliwie .

- Mhmm , wybacz , zamyśliłem się – odparłem niezbyt inteligentnie , wrzucając książki do szafki .

- Świetnie - mruknął - mówiłem , że skoro jesteś taki wspaniały , przystojny i rozchwytywany to ten mały blondyn nie powinien być dla ciebie żadnym wyzwaniem tym bardziej , że przecież wielkiemu Zaynowi Malikowi się nie odmawia, prawda ? – zapytał sarkastycznie – w końcu minął już roku , może zapomniał już o twoich desperackich próbach podrywu - napomknął , chichocząc na wspomnienie listu miłosnego wysłanego przez szatyna.

- Spadaj ! Nie byłeś lepszy podrywając Dani – krzyknąłem zirytowany i jednocześnie zawstydzony zwracając na siebie uwagę przechodzących obok uczniów .

- Spokojnie tygrysie – odparł rozbawiony – poza tym , ja i Danielle jesteśmy razem już 5 miesięcy , a ty i Niall …

- Nawet nie próbuj kończyć – warknąłem – Niall nie jest dla mnie żadnym wyzwaniem i skoro tak bardzo chcesz mogę ci to udowodnić – powiedziałem już nieco spokojniej.

- Okej , masz trzy miesiące , twój czas kończy się dokładnie dwudziestego pierwszego kwietnia , do tego dnia , Niall ma być nie tylko tobą oczarowany , ma być twoim chłopakiem , który będzie w stanie mówić o waszym związku publicznie .

- A jeśli mi się nie uda ? – zapytałem niepewnie , biorąc przy okazji książki na ostatnią już lekcję .

- Wtedy wymyślę dla Ciebie odpowiednia karę – odpowiedział spokojnie z dziwnym błyskiem w oku.

- Świetnie, zakład stoi – podałem mu pewnie dłoń po czym przeciąłem splątane ręce.

- Okej, to do zobaczenia po lekcjach - odparł – ohh , a tak przy okazji , czy wspominałem już , że moja kuzynka Klara ma zamiar odwiedzić mnie na początku maja ? – zapytał z niewinnym uśmieszkiem .

- Ta Klara ? – wykrzyknąłem przerażony .

- Tak ta , więc lepiej żebyś wygrał , bo z tego co wiem , nadal jest tobą mocno zainteresowana – odpowiedział rozbawiony kierując się w stronę swojej sali.


Boże , tylko nie ona – pomyślałem wchodząc do klasy i zajmując swoje stałe miejsce. Sto dwadzieścia kilo wagi ciężkiej , blond włosy i obowiązkowo obcisłe , różowe ciuchy odsłaniające każdą fałdkę jej dosyć dużego ciała . Wygram to , nawet gdybym miał ośmieszyć się przed całą szkołą ponownie zarywając do Nialla , po prostu wygram i zdobędę serce tego małego Irlandczyka – postanowiłem w duchu , skupiając się na trwającej już od paru minut lekcji .



Perspektywa Nialla :





Te ciemne oczy , w których mógłbym utonąć urzekały mnie za każdym razem kiedy widziałem jego spojrzenie wpatrzone w moją skromną osobę . Nie wiem czemu wybrał właśnie mnie i czemu to ja stałem się obiektem jego obserwacji , ale pasowało mi to . Podobał mi się , jego brąz włosy , czarne oczy i ciemna karnacja idealnie podkreślały niegrzeczny image , który kreował przez te wszystkie lata .

- Czemu do niego nie zagadasz ? Przecież mu się podobasz – mruknął Louis . Oderwałem moje lazurowe oczy od fantastycznie zbudowanych pleców szatyna, po czym po raz kolejny zacząłem tłumaczyć Lou i Haremu czemu to nie miałoby sensu .

- Chłopaki – zacząłem powoli – mówię to naprawdę ostatni raz – stwierdziłem zirytowany – jak wiadomo Zayn to szkolny podrywacz , który zalicza wszystko co się rusza , następnie zostawiając rozkochaną osobę na pastwę losu i poszukując kolejnej zdobyczy , tak ?

- No tak – odpowiedzieli niepewnie – Ale zauważ , że tobą interesuję się już od dłuższego czasu – odpowiedział Hazz

- Tylko dlatego , że rok temu dałem mu kosza – westchnąłem przeciągle – kontynuując , wszyscy troje wiemy , że nie chciałbym być zabawką na parę dni , ewentualnie tygodni , ponieważ moje serduszko by tego nie zniosło , rozumiecie ?

- Niall , cholera , nie mów do nas jak do dzieci , poza tym mógłbyś chociaż spróbować , chociaż raz zaryzykować ! Wiem , że może Cię to kosztować parę nieprzespanych nocy i tony wylanych łez – krzyknął zirytowany Lou – ale jeżeli przy tobie by się zmienił ? Pomyśl o tym młody – powiedział już spokojniej klepiąc mnie po ramieniu .

- Mhm , nie wątpię że z podrywacza i łamacza serc przy mnie stałby się kochającym przyjacielem i chłopakiem , daj spokój Louis , to nie ma sensu – odparłem przygaszony – idę do domu , nie mam ochoty siedzieć w budzie , na razie – krzyknąłem na odchodne po czym zatopiłem się we własnych myślach nie reagując na krzyki chłopaków .



_________________________________________________________________________

Starałam się napisać dłuższy rozdział ( ten posiada zaledwie 1015 wyrazów) , ale nie wyszło . Nie wiedziałam co mogłabym jeszcze umieścić w tzw. rozdziale wprowadzającym . To mój pierwszy blog więc prosiłabym o względną wyrozumiałość. Co do opowiadania , jest to AU - alternatywna rzeczywistość , One Direction nie istnieje . 



Mirabell